...czyli syndrom białej kartki. Dopadł mnie skutecznie około miesiąca temu i za nic nie chciał wypuścić ze swoich paskudnych szponów. W międzyczasie wielokrotnie czyniłam próby przegonienia potwora, dziś jednak postanowiłam się z nim rozprawić w sposób ostateczny!
Dokładnie dwa miesiące temu siedziałam w autobusie i o ile dobrze sobie przypominam, to byłam jeszcze w Polsce. Ciągle kompletnie nieświadoma, co mnie czeka, ile w moim życiu się zmieni i w co się w ogóle zamierzam wpakować. I wiecie co? Ciągle jeszcze nie bardzo wiem. Wydawało mi się, że dwa miesiące to bardzo dużo czasu - w każdym razie wystarczająco dużo, żeby się zaklimatyzować, znaleźć pracę, znajomych i stuprocentowo oswoić się z językiem francuskim. W związku z tym tylko krótki komentarz ciśnie mi się na usta - BZDURA! Nie chcę o sobie myśleć, jak o jakiejś ofierze losu, która nie potrafi sobie znaleźć miejsca w życiu i stawić mu czoła. Pozostanę przy stwierdzeniu, że dwa miesiące to zdecydowanie mało czasu, zważywszy na kompletną zmianę otoczenia, klimatu, języka, kultury, a przede wszystkim brak przyjaciół i rodziny - przynajmniej w najbliższej okolicy. Pomimo, że nie jest łatwo, to myślę, że radzę sobie całkiem dobrze, nie ustaję w poszukiwaniach pracy i każdego dnia coraz bliżej jestem poczucia, że naprawdę mi tu dobrze.
Przez ostatni czas dane mi było poznać kilka bliższych lub bardziej odległych miejsc. Korzystając z pięknej pogody spędziłam z moją małą francuską rodziną kilka popołudni: to nad rzeką, to na wycieczce w górach, to w muzeum, to na plaży, pojechaliśmy nawet na tydzień w Alpy. W ciągu kilku najbliższych dni postaram się chociaż trochę Wam opowiedzieć na temat każdego ciekawego miejsca, które zwiedziłam, odwiedziłam, widziałam w ostatnim miesiącu. Mam nadzieję, że od tego momentu nie będziecie musieli już tak długo czekać na opowieści z obczyzny :)
Całuję mocno!!!
Przez ostatni czas dane mi było poznać kilka bliższych lub bardziej odległych miejsc. Korzystając z pięknej pogody spędziłam z moją małą francuską rodziną kilka popołudni: to nad rzeką, to na wycieczce w górach, to w muzeum, to na plaży, pojechaliśmy nawet na tydzień w Alpy. W ciągu kilku najbliższych dni postaram się chociaż trochę Wam opowiedzieć na temat każdego ciekawego miejsca, które zwiedziłam, odwiedziłam, widziałam w ostatnim miesiącu. Mam nadzieję, że od tego momentu nie będziecie musieli już tak długo czekać na opowieści z obczyzny :)
Całuję mocno!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz