piątek, 29 marca 2013

Wesołych Świąt!

Kochani, dziś późnym popołudniem wyjeżdżam w góry z Victorem, Marlene, Jean-Luckiem i dzieciakami. Na miejscu ma być porządna porcja rodziny Marlene, co mnie cieszy, bo może zaznam chociaż trochę rodzinnej atmosfery, której mi brakowało w związku z nadchodzącą Wielkanocą. Jako, że miejsce, w które wyjeżdżamy pozbawione jest jakiegokolwiek zasięgu telefonii komórkowych - co dopiero internetu, to już dziś chciałabym złożyć Wam życzenia z okazji Świąt.
Niech będą tak wesołe, jak tylko pozwalają na to okoliczności. Niech otoczenie rodziny przynosi ukojenie w trudnym czasie a Zmartwychwstały Chrystus przyniesie jasny promień nadziei na spotkanie z tymi, których kochamy, a których zabrakło wśród nas.


Do poniedziałku!

czwartek, 28 marca 2013

W czasie deszczu dzieci się nudzą!

Zanim napiszę cokolwiek na jakikolwiek temat, pozwolę sobie na krótkie, rzeczowe, szczere:

WSZYSTKIEGO NAJ NAJ NAJLEPSZEGO, BRACISZKU!!!!



Teraz kilka słów o tym, co u mnie. Tydzień ten jak dotąd łudząco przypomina mi tydzień poprzedni. Przynajmniej biorąc po lupę aurę panującą na zewnątrz. Słoneczny, ciepły, wspaniały poniedziałek, po nim chłodniejszy, acz niemniej słoneczny wtorek, środa pełna chmur i wprowadzająca zapowiedź deszczu, wreszcie czwartek - spełniający te prognozy. Za oknem szaro, buro, z pewnością zimno (nawet nie mam ochoty specjalnie weryfikować, jak bardzo). Wstyd się przyznać, ale obudziłam się dopiero o 11:00. W dużym stopniu rękę przyłożył do tego Victor, który zamknął na noc okiennice, przez co żaden promień dziennego światła nie docierał do pokoju, tworząc tym samym mrok sprzyjający pozostaniu w łóżku. Dotychczas zdążyłam tylko napisać lettre de motivation i ugotować szybki obiad. O 18:00 idę na jakiś wernisaż z Victorem, następnie kierujemy się bezpośrednio na kolację do Jean-Luca i Marlene - mają przygotować coś pysznego! :)
Mam nadzieję, że nadchodzący weekend nie będzie podobny do weekendu poprzedniego, gdzie ściana deszczu nie pozwalała wychylić nosa poza próg domu. Tym bardziej, że w planach mamy Wielkanocny wyjazd w góry, do głuszy dziadka Marlene.

Wielkanoc... Szczerze przyznam, że nie byłam ani trochę świadoma, jak bardzo jej tu nikt nie obchodzi. Nie ukrywam, że Wielkanoc jest dla mnie świętem wyjątkowym, duchowym, świętem, na które mam zwyczaj czekać cały rok. Tymczasem tutaj Wielkanoc kojarzy się każdemu najwyżej z szukaniem czekolady w ogrodzie i z wolnym poniedziałkiem, który można przeznaczyć na wycieczkę do Barcelony. Brak jakiejkolwiek świątecznej atmosfery sprawia, że nie mogę sobie w ostatnich dniach znaleźć miejsca. Dlatego teraz bez wahania mogę oświadczyć - za rok z pewnością Wielkanoc będę spędzać w Polsce, w domu, z moją kochaną Rodziną!!!

środa, 27 marca 2013

Kilka słów na dobry początek

Blog powstał wskutek kilku sugestii, żebym zrobiła coś z nadmiarem wolnego czasu oraz przede wszystkim dała upust myślom tłoczącym się w mojej głowie. Myślom wypowiadanym w języku, którego nikt tutaj nie rozumie, toteż ich głośne wyrażenie spotkałoby się najwyżej z uśmiechem malującym się na twarzy zdziwionego słuchacza, spowodowanym brzmieniem egzotyki w moim głosie. 

Ponadto stworzenie bloga ułatwi mi kontakt z tymi, których kocham, którzy są daleko i którym chciałabym przekazać możliwie jak najwięcej przeżyć, emocji i doświadczeń z pobytu we Francji. Kochani, piszę dla Was i chciałabym, żeby blog zastąpił w pewnym wymiarze moje dotychczasowe listy, w których niestety nie brakowało chaosu. Mam nadzieję, że poczujecie się tak, jakbym opowiadała to z dnia na dzień :)

Do dzieła!